Nadzieja w leczeniu zaburzeń odżywiania


„Zaburzenia odżywiania, a potencjał ukrytej za nimi osoby pacjenta”


Dziewczyna nadal była chora...

„Jesteś zarozumiała!” usłyszała, 

„Ciągle patrzysz w lustro.”

„A mi przecież nie o to chodzi, mamo.” odpowiedziała we łzach dziewczyna.

„Patrzyłam, bo szukałam samej siebie. Polowałam na siebie.”

Każdy przypadek osoby doświadczającej anoreksji jest zupełnie inny podobnie jak inna jest każda osoba, chorująca na anoreksję. Nie istnieje proces leczenia anoreksji bez rozumienia czym jest ta choroba, jak również, co ważniejsze, nie istnieje wyleczenie bez zrozumienia KIM jest OSOBA doświadczająca tej choroby. Każdorazowo, indywidualne zrozumienie KTO cierpi na anoreksję jest kluczowe.

Kto?         Ja.       "Ja" czyli kto?

Kim jestem naprawdę i jak mam znaleźć własną odpowiedz gdy w głowie pobrzmiewa gąszcz odpowiedzi, pomysłów i opinii zasłyszanych od innych:

„Zawsze mi mówiono, że jestem dominującą perfekcjonistką.”
„Nic mi nie pomoże. Jestem zbyt niedobra. Będę musiała radzić sobie z tym do końca mojego życia. Muszę z tym żyć.”
„Mówią, że jestem samolubna, że interesuję się tylko tym jak wyglądam.”
„Mój lekarz powiedział, że nie chcę urosnąć.”
„Ona nie chce zająć się swoimi podstawowymi sprawami niezależnie od tego do ilu lekarzy chodzi.”
„To te zdjęcia supermodelek spowodowały, że ona rozpoczęła to bezustanne odchudzanie się.”

Osoba chora może myśleć i mówić:

„Jestem najgorszym przypadkiem jaki mój lekarz miał w swoim życiu i jestem nieuleczalna”
„Nie zasługuję na to by mi było lepiej. Czuję się taka brudna, beznadziejna niedobra, gruba, przerażona, niepewna i pełna klęski. Naprawdę nie zasługuję na to by żyć.”
„Nie patrzyłam na modelki i nie chciałam wyglądać jak modelka. Nie myślałam o tym, że stanę się piękna. Uważałam, że jestem najbrzydszą, najbardziej samolubną i okropną osobą.”


Poza tak ważnymi elementami bycia jak poczucie własnej wartości, pozytywna samoocena, zadowolenie z siebie, poczucie spełnienia i samorealizacji czy też szacunek do samego siebie, które w przypadku osób z zaburzeniami odżywiania zostały nadwyrężone, zdewaluowane lub zupełnie legły w gruzach , niezwykle istotna jest kwestia osobowości chorego. Na niewiele zda się mówienie o niskich wskaźnikach wymienionych cech pacjenta w kontekście anoreksji kiedy to anoreksja często jest stanem opartym na braku pełnego zdefiniowania własnej osobowości. Potrzebne jest by osoba chora najpierw zdefiniowała, poczuła swoją osobę, doświadczyła jej. Poczucie bezpieczeństwa, atmosfera szacunku i akceptacji, choć często obce i niekiedy wręcz trudne do rozpoznania przez pacjenta (z powodu jego doświadczeń) są konieczne do tego by rozpoczął się proces leczenia. Proces zaczynający się od podstawowego doświadczenia przez pacjenta jego chęci do dania sobie prawa by zawalczyć o siebie, następnie prowadzący do zdobycia zalążka siły by szukać w sobie(!), a nie na zewnątrz siebie, wskazówek do samookreślenia swojej osoby. To niezwykle subtelny, intymny wręcz płochy proces wymagający atmosfery zrozumienia, przychylności i akceptacji oraz jak sama nazwa wskazuje, czasu.

Często perfekcjonizm u osoby cierpiącej na zaburzenia odżywiania dotyczy chęci, wręcz przymusu zadowolenia społeczeństwa, rodziny, bliskich i odwzorowania ich oczekiwań:

„Nie czuję się pewna siebie jako osoba, a więc staram się spełniać naciski społeczne by sprostać oczekiwaniom, jakie ono ma wobec akceptacji na podstawie wyglądu.”

Bardzo często każda pozytywna informacja ze strony otaczającego pacjenta świata staje się dla pacjenta motywacją do działania. Słyszy on, że „może coś osiągnąć”, a ponieważ równoznaczne jest to dla niego z tym, że musi to osiągnąć traci on siebie i gna bez tchu by zadowolić kolejne osoby. Jest jednak wielka różnica pomiędzy dążeniem do perfekcji, samorealizacji, zadowolenia, radości, a próbą swoistego złożenia ofiary z siebie jako osoby perfekcyjnej po to by społeczeństwo jako całość stało się lepszym miejscem dla wszystkich. To ambitny lecz zawsze zgubny cel, często jednak spotykany wśród osób chorych na anoreksję.

Działanie, naginanie, piłowanie swojego ciała i ducha na usługach społecznej akceptacji potrafi zabrać ogrom sił osobie chorej. Sił, które to równie dobrze może ona spróbować zainwestować w powolne, ale konsekwentne i prawdziwie własne, owocne budowanie, umacnianie swojej niepowtarzalnej OSOBY wkraczając na ścieżkę poszukiwania, pielęgnowania i doświadczania SIEBIE i SWOJEGO życia.

Pozwala na to i pomaga w tym pełna zrozumienia relacja z terapeutą oraz proces terapeutyczny, który dokonuje się powoli, od punku, w którym pacjent się znajduje zarówno jako istota emocjonalna, duchowa jaki i fizyczna, której ciało również, a w tym wypadku bezwzględnie, ją prowadzi.

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.